|
Blog > Komentarze do wpisu
Leniwa niedziela i ciasto marchewkowe
(... upieczone w zeszły weekend ;-) )
Leń zaczaja się niepostrzeżenie. Naprowadza na "pretekst", który powoduje że stan nic-mi-się-nie-chce zaczyna niepodzielnie rządzić. W dzisiejszym przypadku pretekstem okazał się brak jajek w lodówce. Rzut okiem za okno tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że nie warto wychylać nosa w tej sprawie. Szaro-buro, chlapa. Już lepiej zostać w domu i się polenić... urlop w kuchni na (własne) żądanie. Stąd propozycja ciasta marchewkowego upieczonego w zeszły weekend (Kiedy Mr. Leń nie miał wstępu do mieszkania :-)) ![]() Przepis zdecydowanie polecam szczególnie tym, którzy nie rozpoczęli jeszcze przygody z ciastami marchewkowymi. Ten znalazłam tu- na blogu Koty2 i przetestowałam z drobnymi modyfikacjami. Ciasto marchewkowe przepis na jedną keksówkę 25 cm (w oryginalnym przepisie x2) składniki: 2 jajka 0.5 szklanki cukru (u Kotów byłoby 0.75l, dałam mniej) 1/3 szklanki oleju 1 szklanka mąki pszennej 0.5 łyżeczki proszku do pieczenia 1 łyżeczka sody oczyszczonej 2 łyżeczki przyprawy korzennej (u Kotów byłoby 1, celowo więcej :-)) 1.5 szklanki marchewki startej na drobnych oczkach kilka kropli zapachu rumowego przygotowanie- propozycja wykonania: żółtka utrzeć z cukrem, dodawać stopniowo olej i energicznie mieszać. Następnie stopniowo dodawać sypkie składniki i ciągle mieszać, na koniec dodać startą marchewkę i wymieszać. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywno, delikatnie połączyć z masą marchewkową (proponuję wolnym ruchem góra-dół łyżką, żeby obie części się połączyły, ale piana nie straciła objętości). Masę przelać do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i piec ok. 60 minut w temp. 180 stopni C. ,"do suchego patyczka". Ciasto jest dość wilgotne i dobrze się przechowuje. Myślę, że warto też wzbogacić je bakaliami - np. posiekanymi orzechami, korzenne smaki szczególnie dobrze łączą się z włoskimi :-) Druga wersja jest taka, żeby przełożyć je kremem np. na bazie serka Philadelphia. ![]() Ale można też poprzestać na najprostszym wariancie i podać je np. z czarną herbatą z dodatkiem imbiru i plasterków jabłek (jak u Marty Gessler w Qchni Artystycznej). Super rozgrzewająca, jeśli jeszcze wrócą mrozy zdecydowanie polecam. ![]() tymczasem Smacznego :-) niedziela, 19 lutego 2012, aniellska
|