poniedziałek, 17 marca 2008

Wielkanoc za pasem, więc świąteczne poszukiwania dekoracyjne czas zacząć! Dziś prezentacja Pani Kury, zwanej przez moją Mamę Kurzą Pończochą. W sobotę przed niedzielą palmową wybrałam się na bazarek, gdzie raz do roku miła starsza pani sprzedaje własnoręcznie wykonane Piękne Kury:) Ułożone w wiklinowym koszyczku czekają na to, że ktoś je przygarnie na świąteczny stół. W domowych zbiorach mamy już conajmniej kilkanaście (podobnych, ale nie takich samych), które pewnie tak jak ja już nie mogą doczekać się świąt! A poniżej zdjęcia tegorocznego nabytku:

kura w weekendowych wypiekach

Uff... mała przerwa od mufinów. Ale... z ciasteczkową foremką się nie rozstaję, bo ma wspaniały kształt proporcje i rozmiary:) Niewykluczone że zostanie wykorzystana także w wielkanocnych przygotowaniach, może wypróbuję ją do mazurków, bab (babek, babeczek) albo pasztetu- na przykład rybnego (dysponuję stosownym przepisem na takowy i nie zawaham sie go użyć ale jeszcze nie wiem do czego!). Narazie foremka przeszła pierwszy nie-mufinkowy test w kategorii "wypróbowany przepis". Z tego kulinarnego małego eskperymentu powstało 12 babeczek szarlotkowych, do których wykorzystałam przepis na moją klasyczną szarlotkę. Z wywiadu środowiskowego wynika że smakują równie dobrze jak wersja pierwotna. Dlatego w pierwszym teście foremka mufinkowa otrzymuje wysoką notę 6 w pięciostopniowej skali:)


Babeczki szarlotkowe
Składniki na 12 babeczek: (w przybliżeniu jest to połowa tego co w przepisie na szarlotkę)
ciasto
2 szklanki mąki pszennej
100g masła (oddzielić jedną łyżkę do wysmarowania foremki)
2 jajka (oddzielić jedno białko do posmarowania babeczek)
pół łyżeczki proszku do pieczenia
pół opakowania cukru waniliowego
1/3 szklanki cukru
1 łyżka śmietany
bułka tarta dowysmarowania foremki

marmolada
1kg kwaśnych jabłek
łyżka cukru
garść rodzynek



Jabłka umyć, obrać i pokroić w kosteczkę. Dusić z małą ilością wody aż do uzyskania konsystencji marmolady, następnie dodać cukier, wymieszać. Rodzynki sparzyć i dodać do duszonych jabłek. Nastawić piekarnik do temperatury 200 stopni C. Przygotować foremkę- czyli wysmarować tłuszczem i opruszyć bułką. Wszystkie składniki do ciasta połączyć ze sobą i szybko wyrobić. Połowę ciasta rozwałkować i wykroić kółka (powinny być takiej wielkości, aby wyłożyć nimi także brzegi w foremce- np filiżanką o szerokim obwodzie).  Przełożyć do foremki, ponakuwać widelcem ciasto. Piec na złoto przez około 20 minut. Następnie wyjąć, napełnić babeczki marmoladą i ułożyć na wierzchu krateczkę albo zakryć kółkami wyciętymi z ciasta (można zastosować tą samą formę co wcześniej). Na koniec przed wstawieniem do piekarnika wysmarować babeczki białkiem. Piec kolejne 20 minut, na złoty kolor.

czwartek, 13 marca 2008

 

I znowu te mufiny...i do tego idiotyczny tytuł wpisu! wiem;). Ale co zrobić- miało być tak pięknie zebrowato, a jest pięknie niezebrowato:) Mufiny zdążyłam wykonać zanim się zrobiło szaro i buro i znowu pesymistycznie jakoś. A zaczęłam konsumować kiedy już padało. To naprawdę bardzo ważne w jakich okolicznościach meteorologicznych spożywa się własne wypieki. Przy kiepskiej pogodzie jestem bardziej krytyczna... więc nie ukrywam- mufiny które dziś upiekłam są ok... ale czegoś im brakuje. Myślę że gdyby dodać trochę kawałków orzechów włoskich albo migdałów do masy byłoby smaczniej. Albo zamiast upierać przy wykonywaniu zebry, która i tak się rozpłynęła w trakcie pieczenia: warto dodać więcej kakao i poprostu wypiec czekoladowe mufiny. Więc tym razem polecam jedynie przepis-bazę. Jeśli chodzi o dodatki, które staną się mufinkowymi gwiazdami - trzeba postawić na inwencję kulinarną. Mi dziś zabrakło, och! chlip! chlip!;( I ten wiosenny deszcz, który udziela akompaniamentu chlipaniu...



Baza mufinkowa (mufinki nie-zebry):
1,5 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody spożywczej
2/3 szklanki cukru
1 łyżka kakao

1 jajko
1/3 szklanki oleju uniwersalnego
szklanka mleka


Ja zrobiłam tak: wszystkie sypkie składniki oprócz kakao wymieszałam ze sobą, następnie podzieliłam je na dwie części, do jednej dodałam kakao. Płynną masę- przygotowałam tradycyjnie, czyli wszystkie składniki mokre na raz mieszane. potem rozdzieliłam po równo i przelałam do suchych mieszanek, wymieszałam obie, a następnie połączyłam delikatnie łyżką. Masy wychodzi na 12 rosłych mufinków:) Piec w temperaturze 200 st C przez 20 minut.

gotowe!

wtorek, 11 marca 2008



Myśląc o mufinkach (muffinkach?), które znowu (znowu!) upiekłam przychodzi mi do głowy skecz grupy Monty Pythona o jednym takim Robin Hoodzie, który zamiast zabierać bogatym złoto... okradał ich z łubinu i dawał biednym. Efekt był taki że wszyscy jedli łubin, spali w łubinie, kot .... Dobra, nie powiem co się z nim stało;) stosowny film można znaleźć napewno w internecie! Więc łubin to takie coś co ciągle ale to ciągle się pojawia i jest wszędzie: zupełnie jak mufinki w mojej kuchni:) Narazie z pożytkiem, ciekawe kiedy ktoś zacznie się buntować. Dziś przepis na bardzo-bardzo aromatyczne mufinki cytrynowe jogurtowe!

Uwaga!Uwaga! przepis na 10 mufinków, a nie na 12 jak to zazwyczaj bywa;)

Mufinki cytrynowe
Składniki:
1 szklanka mąki 
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 szczypty sody
50gram masła
1/3 szklanki cukru
1 jajko
pół szklanki kogurtu naturalnego bez cukru
starta skórka z jednej, sparzonej cytryny
1 łyżka soku z cytryny



Tradycyjnie- wszystkie składniki suche wymieszać ze sobą w jednej misce, wszystkie mokre składniki w drugiej misce. Następnie mokre składniki wymieszać z suchymi aż do uzyskania masy. Jeśli masa wydaje się nam za gęsta można dodać trochę więcej soku z cytryny albo jogurtu (ja dodałam jedną dodatkową łyżkę jogurtu i dokropiłam trochę cytryny). Masą napełnić papierki w foremce. Piec 20 minut w temperaturze 190 st C.



Następnym razem postaram się o coś nie-mufinkowego! Całe szczęście idą święta, więc są ku temu możliwości:)

piątek, 07 marca 2008


Szaleję- ale dziś nie pod względem kulinarnym! Tylko i wyłącznie kuchenno- warsztatowym. Brat delikatnie chce mi dać do zrozumienia, że szukam sobie możliwych zajęć, aby tylko nie pisać pracy magisterskiej- hmm... ma rację! ale i tak z efektów swojej pracy jestem bardzo zadowolona:-)
Kartki wielkanocne, sztuk 18:-)
 
1 , 2