sobota, 28 czerwca 2008

 

W ostatnim tygodniu "nie wychodzę z truskawek" i dobrze mi z tym :) Trochę szkoda że dopiero teraz, bo ominęłam truskawkowy blogowy festiwal, który miał nie tak dawno miejsce- ale z drugiej strony: lepiej późno niż wcale.

Dzisiejszy deser to koncepcja własna. Jeśli ktoś już kiedyś wymyślił ten sposób podania naleśników to znaczy że mamy doczynienia z telepatią ;)


Naleśniki po aniellsku:
6 naleśników biszkoptowych średniej wielkości (można je przygotować np korzystając z przepisu, który znajduje się tu: http://kuchareczka.blox.pl/2008/02/Nalesniki-z-sercem.html)
0,5 kg truskawek
3 łyżki cukru
240g serka homogenizowanego waniliowego

Z tych składników można przygotować trzy duże porcje deseru, dlatego należy przygotować trzy miseczki. Naleśniki zwinąć mocno w rulonik i pokroić na małe ruloniki o szerokości 2-3 cm. Ułożyć połowę z nich na dnie misek. Owoce wyszypułkować i umyć, odłożyć kilka najładniejszych do dekoracji. Resztę truskawek zmielić z dwoma łyżkami cukru blenderem na mus (jeśli owoce są kwaśne dodać oczywiście więcej). Musem polać truskawki. Na tym ułożyć resztę rulonów z naleśników. Następnie przykryć serkiem waniliowym. Na wierzchu ułożyć truskawki pokrojone w paski i posypać je łyżką cukru. Przed podaniem trzymać w lodówce.

Deser szybko się rozszedł, ku braku mojego zdziwienia ;) Myślę że nawet jak skończą się truskawki i tak warto spróbować tego deseru w innych owocowych odmianach.

piątek, 27 czerwca 2008

 

... ten wypiek pojawił się już chyba na każdym kulinarnym blogu, i na każdym z nich fotograficzna dokumentacja utwierdzała mnie w przekonaniu, że warto spróbować samemu. Na przepis ten wpadłam jednak dużo wcześniej, zaglądając do książki "Dania z anegdotą" Hanny Szymanderskiej. Swoją drogą gorąco polecam przeczytanie całej publikacji!

Jak donosi Hanna Szymanderska, Anna Pawłowa była rosyjską tancerką polskiego pochodzenia. Nie ma zgodności co do genezy tortu słynnej primabaleriny. Jedna z opowieści mówi, że powstał on na cześć tancerki w Nowej Zelandii lub Australii (w obu tych krajach do dziś to jeden z najbardziej popularnych deserów). Druga, że sama gwiazda sceny stworzyła recepturę ciasta, które miało uświetnić zakończenie jej występów. Bez wątpienia jednak tort oddaje zwiewność i lekkość tancerki, o raz jej piękno... o czym świadczy zupełnie nieukryty urok ciasta :) Od pierwszego spojrzenia wiadomo, że beza Pawłowej  jest bardzo apetyczna!


Beza Pawłowej
4 białka
szklanka cukru
łyżka octu (ja dałam jabłkowego, ale w przepisie znalazł się winny)
łyżka mąki ziemniaczanej
łyżka bardzo zimnej wody
200 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
owoce do dekoracji

Z białek i cukru ubić pianę na sztywno. Czasem zdarza się, że piana wcale nie ma ochoty zesztywnieć, wtedy radzę dodać szczyptę soli. Do piany dodać mąkę i chwilę jeszcze ubijać. Na koniec dodać ocet i wodę i starannie, ale delikatnie wymieszać. Gotową masę ułożyć na tortownicy o średnicy 22-24cm. Piec w piekarniku o temp 150st. przez 60-75 minut. Ostudzić. Z kremówki i cukru pudru ubić bitą śmietanę, wyłożyć na bezę i udekorować owocami. Przed podaniem trzymać w lodówce.

wtorek, 24 czerwca 2008

 

Nie wiem czy wypiek inny niż drożdżowy może dostarczyć tak wielu emocji w przygotowaniu i pieczeniu. Ja mam zawsze cykora czy wszystko się uda, nawet gdy trzymam się przepisu;) I tym razem nie obyło się bez małych przygód- w przepisie nie wspomniano o mleku, kiedy ja sobie o nim przypomniałam było już trochę późno więc gdyby nie robot kuchenny, który zagniótł zbrejone ciasto nie byłoby o czym dziś pisać. Zakalec nie śpi, czujność musi być! :)

Efekty są ... imponujące! Gorąco polecam (poprawiony) przepis na bułeczki drożdżowe z książki Ireny Gumowskiej "Pieczenie ciast i ciasteczek"

Bułeczki drożdżowe

szklanka mleka
50g świeżych drożdży
4 żółtka
50g cukru
0,5kg mąki
60g margaryny
1 jajko

kruszonka:

50g margaryny
50g mąki
50g cukru
---> wszystkie składniki połączyć, wstawić do lodówki.

nadzienie:
marmolada jabłkowa, przekrojone na pół truskawki albo co się chce!

Przygotować rozczyn z drożdży: w 1/3 ciepłego mleka rozprowadzić drożdże, łyżeczkę cukru i łyżkę mąki. Pozostawić w suchym, ciepłym miejscu do wyrośnięcia (5-10 min). Żółtka utrzeć z cukrem. Na stolnicę wysypać mąkę (najlepiej wcześniej przesianą), zrobić zagłębienie, do którego wlać rozczyn drożdżowy i jajka z cukrem i dokładnie połączyć składniki. Dodać następnie roztopiony tłuszcz i wyrobić ciasto. odstawić do wyrośnięcia. Gdy masa podwoi objętość, wysypać trochę mąki na stolnicę, rozwałkować ciasto na grubość ok 1,5 cm, wykroić kółka o średnicy 6-8 cm. Pozostawić na chwile do wyrośnięcia.

 

Następnie zrobić zagłębienie w środku każdego kółka i umieścić nadzienie. Na koniec pokruszyć kruszonkę i posmarować rozmąconym jajkiem. Wstawić do nagrzanego piekarnika na 15 min- piec w temperaturze175 st. w trybie termoobieg. Przy pieczeniu "góra-dół" 20 min w temp 200st (oba sprawdzone ;))

W sumie wyszło ok. 25 ciastek (piekłam na 3 tury ). Ale to i tak za mało ;) Dlatego przymierzam się do wersji z innymi ciekawymi nadzieniami!

niedziela, 01 czerwca 2008

Witam serdecznie po długachnej przerwie. Co ciekawe, pomimo tego że na moim blogu od ponad półtora miesiąca nie ukazał się żaden wpis to i tak statystyki na tym nie ucierpiały, czyli czasem ktoś tu jeszcze zaglądał :)

Okres wytężonej pracy naukowej (tak tak ostatnie słowo doskonale tu pasuje!) spowodował, że wałek zastąpiłam długopisem a papier do pieczenia takim do pisania. Efekty bardzo słodkie;) wiem że brzmi to dość tajemniczo, ale o szczegółach wkrótce. Brak gotowania i pieczenia nie spowodował jednak że moje zainteresowania kuchenne odeszły w niepamięć. Ten czas wykorzystałam na szpiegowanie innych kucharek i kucharzy internetowych... (sic!) robiłam to głównie nocami i podglądałam ciekawe przepisy, dzięki czemu zbiór pomysłów z półki "za co się zabiorę jak skończę to co muszę;)" zapełniał się kolejnymi pozycjami. Takimi, jak ta dzisiejsza!

Czy ktoś może pamięta wspaniały skecz kabaretu TEY z facetem, który nie wymawia R tylko J? Dziś właśnie będzie JabaJbaJowo:) czyli o tym, jak upiec muffiny z rabarbarem: ---> przepis podejrzany u Dorotus
http://mojewypieki.blox.pl/2007/04/Muffiny-rabarbarowe.html
a zrobione (prawie) tak samo jak u niej.

Muffiny z rabarbarem i włoskimi orzechami:

1 szklanka cukru
1/3 szklanki oleju
1 jajko
1 szklanka jogurtu naturalnego
200g rabarbaru
1/2 szklanki włoskich orzechów (łuskanych, posiekanych)
2 szklanki mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody

Jak zwykle przy muffinach (decyduję się jednak na pisownię mniej spolszczoną... czyli 2xF) nie ma tak wiele pracy :) Rabarbar po umyciu i obraniu trzeba pokroić w kosteczkę.Następnie połączyć z cukrem i orzechami a na koniec dodać sypkie i wymieszać tak wcale nie za dokładnie. Przelać do papierków w muffinowej foremce. Piec 30 minut w temperaturze 190 st.C
Masy wyszło mi dużo, więc piekłam na dwa razy - w sumie wyszło ich 16 ale myślę że pieczenie 12 większych też dałoby radę, tylko trzeba wtedy trochę dłużej.

Zachęcam do próbowania przepisu a tych co je próbowali do składania komentarzy ;)