wtorek, 15 lipca 2008

Yes yes yes : moja pierwsza lasagna, tj w roli przyrządzacza, bo tak to miałam już z nią wcześniej do czynienia ;)

Ostatnio pomieszkuję u rodziców, mam więcej czasu na gotowanie i wypiekanie. I to sobie, chwilowo ;), chwalę. Miałam też możliwość przygotowywania obiadu czyli... wspomnianej lasagni, w wersji wegetariańskiej. Komisja w składzie: Mama, Tata uznała ją za "całkiem" smaczną. Co oznacza, że nie tylko mi przypadła do gustu!

Przepis był na oko- starałam się nie przesadzać z dodawaniem kalorii, co udało się pośrednio. Zamierzam w niedalekiej przyszłości zrobić ją w wersji light... o ile to może być light ;)

Lasagna wegetariańska

składniki:
2 cukinie średniej wielkości
2 pomidory średniej wielkości
2 cebule średniej wielkości
2 ząbki czosnku (wszystko ładnie parami ;))
ok. 10 płatów lasagni
1 sos Napoli w proszku
oliwa, sól, pieprz, świeża bazylia

sos beszamelowy:
2 łyżki masła
3 łyżki mąki
3/4 szklanki mleka
50g sera

Czosnek i cebulę posiekać, przesmażyć na oliwie, przykryć, odstawić na chwilę. Pomidory spażyć i oddzielić skórki. Cukinię pokroić w krążki a następnie w paski, posypać solą i pieprzem. Zblanszować ją na oliwie, następnie przykryć na 3-5 minut pod przykryciem i zmniejszyć ogień. Dodać pomidor pokrojony w dużą kostkę i cebulę z czosnkiem, dusić pod przykryciem ok. 7 minut,  W między czasie przygotować sos Napoli wg instrukcji na opakowaniu. Gorącym sosem zalać warzywa i wymieszać. Chwilę pogotować, wyłączyć. Przygotować foremkę do lasagni (ja użyłam żaroodpornej keksówki, wysmarowanej oliwą).

Sos beszamelowy przyrządzić w następujący sposób: w rondelku roztopić masło, dodawać stopniowo mąkę, ciągle mieszając. Gdy masło i mąka połączą się, dolewać stopniowo mleko, stale mieszając. Gdy masa jest już jednolita, zdjąć z kuchni, dodać starty ser i wymieszać.

W foremce układać kolejno warstwy: płat lasagni, warzywa z sosem pomidorowym, sos beszamelowy. Na górze powinien być płat lasagni przykryty sporą warstwą beszamelu (ja niestety dałam za mało, dlatego na samej górze makaron był raczej suchy), można też posypać na wierzchu startym serem.
Piec w temp. 180st. C około 40 minut.

poniedziałek, 14 lipca 2008

Jagodzianki królują na kulinarnych blogach, jagodniki też. Bo to to samo :-) Moja Mama mówi na bułki z jagodami: jagodniki, z tego co wiem w dzieciństwie miała "jagodniki"... więc tak to już zostało. Mi pasują obie nazwy. A najbardziej pasuje mi ich konsumowanie, bez względu na to jak się coś zowie!



Jestem z tego wypieku naprawdę dumna, bo:

  • Jagody sama zebrałam :-)
  • Pierwszy raz piekłam swoje bułki, a nie pomagałam :-)

Jagodniki vel.Jagodzianki

składniki:
1kg mąki
20dag cukru
8 dag drożdży świeżych
2 szklanki mleka
4 jajka
5 dag margaryny lub masła
olej

nadzienie: 0,5kg jagód

Z mleka, drożdży, łyżki cukru i dwóch łyżek mąki przygotować rozczyn: tj. do letniego mleka dodać składniki i dokładnie wymieszać w głębokim naczyniu, odstawić do wyrośnięcia. Mąkę przesiać, dodać stopioną margarynę (masło), 2 jajka i 2 żółtka, rozczyn z drożdży, resztę cukru. Wyrobić ciasto- jest go bardzo dużo, więc warto podzielić masę na dwa i wyrobić osobno obie części. Jeśli ciasto za bardzo się lepi- pomagam sobie olejem, który wylewam na ręce, żeby łatwiej było wyrobić masę. Ciasto pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. W między czasie umyć jagody, wysuszyć. Wyrośnięte ciasto podzielić na cztery równe części, uformować w kształcie walca. Pokroić na krążki (jak na zdjęciu).

Na każdy nakładać łyżeczkę jagód, sklejać jak pierogi, uformować kuleczkę i ułożyć sklejeniem do dołu. Posmarować białkiem. Piec 15-20 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 st.C.



Z tej ilości ciasta uzyskałam ok. 60-ciu małych jagodników vel. Jagodzianek.

niedziela, 13 lipca 2008

Ziemniaczany Tydzień 

Ziemniaki jeszcze raz, jeszcze raz sałatka... Przepis podchwycony ze specjalnego wydania "Pani domu" na temat sałatek (przy okazji znalazłam tam całkiem sporo innych ciekawych propozycji, których nie omieszkam wypróbować).

Sałatka ziemniaczana z ziołami

składniki (porcja dla jednej osoby na coś między drugim śniadaniem a obiadem ;)) :

3 ugotowane ziemniaki, średniej wielkości
10 pomidorków koktajlowych
kuleczki z mozzarelli (około 7-8)
tymianek, rozmaryn- najlepiej świeże
oliwa
sól, pieprz.

Przygotować niezbyt głębokie naczynie. Ułożyć na nim plastry ziemniaka, przekrojone na pół pomidorki, dodać kuleczki sera. Polać całość oliwą, posypać solą i pieprzem, a na wierzchu ułożyć listki tymianku i rozmarynu. Ja niestety miałam tylko te pierwsze świeże, natomiast rozmaryn był suszony.

W oryginalnym przepisie powinny być: małe młode ziemniaczki (ja niestety dysponowałam tylko "wyrostkami";)). Do oliwy można też dodać trochę soku z cytryny i szczyptę cukru. Po raz kolejny udowodniłam sobie jak trudno jest mi się trzymać przepisu... po raz kolejny z powodzeniem ;)

sobota, 12 lipca 2008

Ziemniaczany Tydzień 

Tak się cieszę, że w końcu mam możliwość wzięcia udziału w kulinarnym festiwalu. Myślałam że uda się coś przygotować na kulinarny futbol, ale wtedy zawiodła kreatywność, co zdarza się- naprawdę rzadko! Tym razem był chociaż pomysł: bawarska sałatka ziemniaczana!

Brakowało mi do wykonania tego przepisu "starszych" ziemniaków, które to przy krojeniu tak bardzo się nie rozpadają. Więc wyszło, jak wyszło- z młodych kartofli. Miało trochę inaczej wyglądać, ale smakowało jak trzeba :-)

Bawarska sałatka ziemniaczana (Bayerischer Kartoffelsalat):

składniki:
10 ziemniaków średniej wielkości
1 cebula średniej wielkości
200ml bulionu, najlepiej drobiowego
olej, ocet
sól, pieprz

Ziemniaki umyć szczoteczką i ugotować w mundurkach. W między czasie przygotować bulion (powinien być ciepły kiedy będziemy go dodawać do ziemniaków), oraz pokroić na drobno cebulę. Gorące ziemniaki obrać i pokroić w dużą kostkę. Zalać bulionem, wymieszać. Bardzo ważne jest to żeby w momencie łaczenia składników były one ciepłe. Dodać soli, pieprzu do smaku. Podobnie z olejem i octem. Ja dałam około dwóch łyżek oleju i trzech łyżek octu, wszystko to dodaje się "na oko". Sałatka, którą jadłam w Niemczech miała wyczuwalny smak octu, więc myślę że można też dać więcej. Gdy sałatka wystygnie, wstawić do lodówki na min 2h (można trzymać do 12h). Podawać do dań mięsnych. Smacznego!

ps. na zdjęciu dekoracja ze świeżego tymianku (tego nie ma w przepisie i służy do fotografowania ;))

sobota, 28 czerwca 2008

 

W ostatnim tygodniu "nie wychodzę z truskawek" i dobrze mi z tym :) Trochę szkoda że dopiero teraz, bo ominęłam truskawkowy blogowy festiwal, który miał nie tak dawno miejsce- ale z drugiej strony: lepiej późno niż wcale.

Dzisiejszy deser to koncepcja własna. Jeśli ktoś już kiedyś wymyślił ten sposób podania naleśników to znaczy że mamy doczynienia z telepatią ;)


Naleśniki po aniellsku:
6 naleśników biszkoptowych średniej wielkości (można je przygotować np korzystając z przepisu, który znajduje się tu: http://kuchareczka.blox.pl/2008/02/Nalesniki-z-sercem.html)
0,5 kg truskawek
3 łyżki cukru
240g serka homogenizowanego waniliowego

Z tych składników można przygotować trzy duże porcje deseru, dlatego należy przygotować trzy miseczki. Naleśniki zwinąć mocno w rulonik i pokroić na małe ruloniki o szerokości 2-3 cm. Ułożyć połowę z nich na dnie misek. Owoce wyszypułkować i umyć, odłożyć kilka najładniejszych do dekoracji. Resztę truskawek zmielić z dwoma łyżkami cukru blenderem na mus (jeśli owoce są kwaśne dodać oczywiście więcej). Musem polać truskawki. Na tym ułożyć resztę rulonów z naleśników. Następnie przykryć serkiem waniliowym. Na wierzchu ułożyć truskawki pokrojone w paski i posypać je łyżką cukru. Przed podaniem trzymać w lodówce.

Deser szybko się rozszedł, ku braku mojego zdziwienia ;) Myślę że nawet jak skończą się truskawki i tak warto spróbować tego deseru w innych owocowych odmianach.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10