szybkie conieco

czwartek, 17 lipca 2008

Kanapki... nie ;)
Jajecznica... nie ;)
Mleczna zupa... nie ;)

Potrzebowałam małej odmiany śniadaniowej! W myśl zasady "je się oczami" przygotowałam dwa dania, doskonałe dla tych którzy każdego dnia rano myślą sobie że "warto zacząć się w końcu zdrowo odżywiać, zacznę od dziś" :)

Kto się skusi ze mną?

Propozycja I: płatki owsiane z owocami

składniki:
pół szklanki suchych płatków
łyżeczka miodu (albo więcej :P)
mały jogurt naturalny
owoce

Płatki zalać małą ilością wrzątku, odczekać jakieś 3-5 minut aż spęcznieją. Odlać wodę. Dodać łyżeczkę miodu i jogurt, wymieszać. Na wierzch ułożyć owoce.

Propozycja II: mozzarella z pomidorami i bazylią



składniki:
mozzarella (ja miałam w kulkach)
pomidor
listki bazylii
oliwa
sól, pieprz

Myślę że tu zamiast przepisu wystarczy zdjęcie :

Smacznego!

niedziela, 13 lipca 2008

Ziemniaczany Tydzień 

Ziemniaki jeszcze raz, jeszcze raz sałatka... Przepis podchwycony ze specjalnego wydania "Pani domu" na temat sałatek (przy okazji znalazłam tam całkiem sporo innych ciekawych propozycji, których nie omieszkam wypróbować).

Sałatka ziemniaczana z ziołami

składniki (porcja dla jednej osoby na coś między drugim śniadaniem a obiadem ;)) :

3 ugotowane ziemniaki, średniej wielkości
10 pomidorków koktajlowych
kuleczki z mozzarelli (około 7-8)
tymianek, rozmaryn- najlepiej świeże
oliwa
sól, pieprz.

Przygotować niezbyt głębokie naczynie. Ułożyć na nim plastry ziemniaka, przekrojone na pół pomidorki, dodać kuleczki sera. Polać całość oliwą, posypać solą i pieprzem, a na wierzchu ułożyć listki tymianku i rozmarynu. Ja niestety miałam tylko te pierwsze świeże, natomiast rozmaryn był suszony.

W oryginalnym przepisie powinny być: małe młode ziemniaczki (ja niestety dysponowałam tylko "wyrostkami";)). Do oliwy można też dodać trochę soku z cytryny i szczyptę cukru. Po raz kolejny udowodniłam sobie jak trudno jest mi się trzymać przepisu... po raz kolejny z powodzeniem ;)

sobota, 28 czerwca 2008

 

W ostatnim tygodniu "nie wychodzę z truskawek" i dobrze mi z tym :) Trochę szkoda że dopiero teraz, bo ominęłam truskawkowy blogowy festiwal, który miał nie tak dawno miejsce- ale z drugiej strony: lepiej późno niż wcale.

Dzisiejszy deser to koncepcja własna. Jeśli ktoś już kiedyś wymyślił ten sposób podania naleśników to znaczy że mamy doczynienia z telepatią ;)


Naleśniki po aniellsku:
6 naleśników biszkoptowych średniej wielkości (można je przygotować np korzystając z przepisu, który znajduje się tu: http://kuchareczka.blox.pl/2008/02/Nalesniki-z-sercem.html)
0,5 kg truskawek
3 łyżki cukru
240g serka homogenizowanego waniliowego

Z tych składników można przygotować trzy duże porcje deseru, dlatego należy przygotować trzy miseczki. Naleśniki zwinąć mocno w rulonik i pokroić na małe ruloniki o szerokości 2-3 cm. Ułożyć połowę z nich na dnie misek. Owoce wyszypułkować i umyć, odłożyć kilka najładniejszych do dekoracji. Resztę truskawek zmielić z dwoma łyżkami cukru blenderem na mus (jeśli owoce są kwaśne dodać oczywiście więcej). Musem polać truskawki. Na tym ułożyć resztę rulonów z naleśników. Następnie przykryć serkiem waniliowym. Na wierzchu ułożyć truskawki pokrojone w paski i posypać je łyżką cukru. Przed podaniem trzymać w lodówce.

Deser szybko się rozszedł, ku braku mojego zdziwienia ;) Myślę że nawet jak skończą się truskawki i tak warto spróbować tego deseru w innych owocowych odmianach.

środa, 16 kwietnia 2008

Przysmarkało mnie na dobre wiosenne przesilenie. Ze zbioru moich ogólnych narzekań na temat przeziębienia, najbardziej doskwiera to że gdy gardło pali, nos się zatyka... traci się w dużej mierze smak jedzenia. I robi się dodatkowo gorzej takiemu łasuchowi jak ja. Z doświadczenia wiem że najlepiej działa zupa:) Więc gdy w końcu trochę mi się "chciało" zabrałam się za pieczarkową.Na fotki zabrakło mi weny, ale warto uwierzyć na słowo- zupa wygląda apetycznie, a co ważniejsze jest prosta i smaczna. Choć to że smakuje nie do końca jest dobre... bo następnego dnia zupy już nie było;)
- Tadziu- na twoją prośbę przepis na moją zupę!

I pamiętaj- Pieczarkowym (zupowym) skrytożercom mówimy NIE! :)

przepis na zupę pieczarkową (o właściwościach leczniczych)
40 dag pieczarek- umytych i pokrojonych w grube plasterki
1 cebula średniej wielkości
dwie średniej wielkości marchewki
1 pietruszka
ew. kawałek pora

2 płaskie łyżeczki vegety
olej
pół szklanki śmietany do zup
płaska łyżka mąki
woda ok 4-5 szklanek

Wodę z vegetą zagotować. Na wrzątek wrzucić uprzednio umyte i pokrojone: marchewki, pietruszkę i ewentualnie por i stale gotować. Na patelni przeszklić pokrojoną w gruba kostkę cebulę. Przesmażoną cebulę przełożyć do naczynia, na patelni przesmażyć teraz pokrojone w plasterki pieczarki. Gdy zmienią już kolor na ciemniejszy, zmiejszyć ogień, dodać cebulę i dusić ok dwóch minut pod przykrywką. Następnie całość dodać do zupy. Łyżkę mąki rozrobić w małej ilości wody i dodać do zupy, starannie wymieszać. Gotować ok. 10 minut po dodaniu mąki. Na koniec dodać śmietanę, uważając żeby się nie zważyła i starannie wymieszać. Po dolaniu śmietany już nie gotować. Podawać z makaronem lub chlebem. W razie potrzeby doprawić pieprzem i solą do smaku.

czwartek, 14 lutego 2008

Czekolada...

Ekspertką od czekolady jest Asia, posługując się językiem Mariolki ze skeczu Kabaretu Paranienormalni Asia jest krejzolką i moją psiapsiułą:) No tak, na punkcie czekolady ma prawdziwego bzika i jak zwykle jest ode mnie lepsza! Jak na bzikowca czekoladowego przystało, wyznaje zasadę że nie ma takiej ilości czekolady, która byłaby zbyt dużą ilością czekolady. No i dodaje ją nawet tam gdzie mi do głowy by nie przyszło. Pamiętam nawet taką sytuację kiedy mało się nie pokłóciłyśmy o to jak można dodawać czekoladę do naleśników z jabłkami. Musiałam odpuścić, nie dało się przemówić do rozsądku...

Niemniej jednak, co do zawartości czekolady(w tabliczce) w czekoladzie(na gorąco) zasada Asi sprawdza się znakomicie. Im więcej, tym lepiej. Oto prosty improwizatorski przepis na czekoladę na gorąco ósmy cud:

szklanka mleka
łyżeczka kakao
(przynajmniej) sześć kostek czekolady
(przynajmniej) łyżeczka rumu
ew. dodatki- miód, cynamon

Mleko trzeba podgrzać z kakao, czekoladą- tak żeby całkowicie się rozpuściła. Jeśli ktoś lubi, może dodać inne dodatki jak- miód czy słodkie przyprawy. Rum dodać dopiero na koniec, żeby procenty nie uciekły:)

Chocolate, Schnaps!

 
1 , 2