Kategorie: Wszystkie | Gotuj na obcasach;) | szybkie conieco | w wolnej chwili... | warsztaty | wypieki !
RSS

Gotuj na obcasach;)

niedziela, 06 czerwca 2010

Cudownie... kiedy raz na jakiś czas trafia się taki długi weekend jak ten! Podróże, odwiedziny, wizyty w ulubionych miejscach,
sport,a w końcu po trzech dniach intensywnych działań czwarty poświęcony na twórczy odpoczynek w kuchni. Choć nie jednego zmęczyłoby lepienie pierogów dla mnie to forma czystego relaksu! I cudowny zapach ziół ... po prostu miętę czuć :-)

Dziś zdecydowałam się na pierogi z serem na słodko z miętą. Polecam miłośnikom słodkich smaków i małych eksperymentów. Z reguły mięta pojawia się w przepisach na ruskie: proponuję więc małą odmianę.

Ponieważ nie miałam do wykarmienia drużyny piłkarskiej wykonałam porcję mini, z której przygotowałam 25 średniej wielkości pierogów. Amatorom hurtowych ilości polecam zwiększenie porcji.

Pierogi z serem i miętą (na słodko)

Ciasto na pierogi:

1,5 szklanki mąki
żółtko
0,5 szklanki gorącej wody
0,5 łyżeczki soli
łyżeczka oleju

do przesianej mąki dodać żółtko, sól a następnie stopniowo dodawać wodę- wrzuciłam ciasto do miksera, pozostało mi tylko sprawdzanie czy ciasto ma właściwą konsystencję. Gdy  będzie odrywać się od ręki- a jednocześnie elastyczne, dodać olej i przez chwilę ugniatać. Odstawić- i zająć się farszem

Farsz:
0,5 kg twarogu półtłustego
2 żółtka
1 cukier waniliowy
3 łyżki cukru
mięta- listki z trzech gałązek- albo i więcej :-)

ser rozgnieść widelcem, dodać żółtka, cukier oraz poszatkowane liście mięty, dokładnie wymieszać.

Ciasto rozwałkować cienko, wykroić krążki, nałożyć nadzienie. Przyznam, że pomimo tego że farsz pozostawał mi na brzegach żaden pieróg nie rozkleił się na brzegu (co nie znaczy że żaden się nie rozkleił). Pierogi gotować w osolonej wodzie ok 7-8 minut.

Smacznego!

wtorek, 15 lipca 2008

Yes yes yes : moja pierwsza lasagna, tj w roli przyrządzacza, bo tak to miałam już z nią wcześniej do czynienia ;)

Ostatnio pomieszkuję u rodziców, mam więcej czasu na gotowanie i wypiekanie. I to sobie, chwilowo ;), chwalę. Miałam też możliwość przygotowywania obiadu czyli... wspomnianej lasagni, w wersji wegetariańskiej. Komisja w składzie: Mama, Tata uznała ją za "całkiem" smaczną. Co oznacza, że nie tylko mi przypadła do gustu!

Przepis był na oko- starałam się nie przesadzać z dodawaniem kalorii, co udało się pośrednio. Zamierzam w niedalekiej przyszłości zrobić ją w wersji light... o ile to może być light ;)

Lasagna wegetariańska

składniki:
2 cukinie średniej wielkości
2 pomidory średniej wielkości
2 cebule średniej wielkości
2 ząbki czosnku (wszystko ładnie parami ;))
ok. 10 płatów lasagni
1 sos Napoli w proszku
oliwa, sól, pieprz, świeża bazylia

sos beszamelowy:
2 łyżki masła
3 łyżki mąki
3/4 szklanki mleka
50g sera

Czosnek i cebulę posiekać, przesmażyć na oliwie, przykryć, odstawić na chwilę. Pomidory spażyć i oddzielić skórki. Cukinię pokroić w krążki a następnie w paski, posypać solą i pieprzem. Zblanszować ją na oliwie, następnie przykryć na 3-5 minut pod przykryciem i zmniejszyć ogień. Dodać pomidor pokrojony w dużą kostkę i cebulę z czosnkiem, dusić pod przykryciem ok. 7 minut,  W między czasie przygotować sos Napoli wg instrukcji na opakowaniu. Gorącym sosem zalać warzywa i wymieszać. Chwilę pogotować, wyłączyć. Przygotować foremkę do lasagni (ja użyłam żaroodpornej keksówki, wysmarowanej oliwą).

Sos beszamelowy przyrządzić w następujący sposób: w rondelku roztopić masło, dodawać stopniowo mąkę, ciągle mieszając. Gdy masło i mąka połączą się, dolewać stopniowo mleko, stale mieszając. Gdy masa jest już jednolita, zdjąć z kuchni, dodać starty ser i wymieszać.

W foremce układać kolejno warstwy: płat lasagni, warzywa z sosem pomidorowym, sos beszamelowy. Na górze powinien być płat lasagni przykryty sporą warstwą beszamelu (ja niestety dałam za mało, dlatego na samej górze makaron był raczej suchy), można też posypać na wierzchu startym serem.
Piec w temp. 180st. C około 40 minut.

sobota, 12 lipca 2008

Ziemniaczany Tydzień 

Tak się cieszę, że w końcu mam możliwość wzięcia udziału w kulinarnym festiwalu. Myślałam że uda się coś przygotować na kulinarny futbol, ale wtedy zawiodła kreatywność, co zdarza się- naprawdę rzadko! Tym razem był chociaż pomysł: bawarska sałatka ziemniaczana!

Brakowało mi do wykonania tego przepisu "starszych" ziemniaków, które to przy krojeniu tak bardzo się nie rozpadają. Więc wyszło, jak wyszło- z młodych kartofli. Miało trochę inaczej wyglądać, ale smakowało jak trzeba :-)

Bawarska sałatka ziemniaczana (Bayerischer Kartoffelsalat):

składniki:
10 ziemniaków średniej wielkości
1 cebula średniej wielkości
200ml bulionu, najlepiej drobiowego
olej, ocet
sól, pieprz

Ziemniaki umyć szczoteczką i ugotować w mundurkach. W między czasie przygotować bulion (powinien być ciepły kiedy będziemy go dodawać do ziemniaków), oraz pokroić na drobno cebulę. Gorące ziemniaki obrać i pokroić w dużą kostkę. Zalać bulionem, wymieszać. Bardzo ważne jest to żeby w momencie łaczenia składników były one ciepłe. Dodać soli, pieprzu do smaku. Podobnie z olejem i octem. Ja dałam około dwóch łyżek oleju i trzech łyżek octu, wszystko to dodaje się "na oko". Sałatka, którą jadłam w Niemczech miała wyczuwalny smak octu, więc myślę że można też dać więcej. Gdy sałatka wystygnie, wstawić do lodówki na min 2h (można trzymać do 12h). Podawać do dań mięsnych. Smacznego!

ps. na zdjęciu dekoracja ze świeżego tymianku (tego nie ma w przepisie i służy do fotografowania ;))

poniedziałek, 18 lutego 2008

Znawcy filmów animowanych pewnie pamiętają produkcję Disney'a "Ratatuj" o sympatycznym gryzoniu obdarzonym talentem kulinarnym. Nie wiem kto u nas wpadł na taki tytuł filmu- w orginale brzmi on  "Ratatouille" - tak bowiem ma na imię główny bohater... Ale to tylko tak na marginesie ;-)

Ratatouille to przede wszystkim prowansalskie danie stworzone na bazie jesiennych warzyw. Wykonanie tej kompozycji wymaga nierozłącznego jarzynowego kwartetu, w składzie: bakłażan, papryka, cukinia, pomidory. Podana kolejność nie jest przypadkowa, w takim porządku należy warzywa przygotowywać. Co bardzo ważne w tym daniu poszczególne składniki przygotowuje się osobno, a tylko na koniec (w finale:D) dusi razem, doprawiając tymiankiem. Jaki ma być efekt końcowy? Powinniśmy uzyskać gulasz, w którym warzywa zachowują swój kształt- czyli nie chodzi o uzykanie tłustej rzadkiej zupy na bazie naszego kwartetu.
Aby uniknąć zboczenia z tropu, postaram się zawrzeć w przepisie niezbędne wskazówki kulinarne.


składniki:
1 bakłażan
1 duża papryka
2 średniej wielkości cukinie
4 średniej wielkości pomidory
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
dwie łyżeczki tymianku
oliwa i sól...

przygotowanie warzyw- Wszystkie warzywa są przygotowywane na oliwie, więc dwie ważne uwagi:
Oliwa musi być wcześniej dobrze rozgrzana- inaczej warzywa niepotrzebnie zaczną chłonąć tłuszcz. Poza tym, tłuszczu trzeba dawać jak najmniej. Ja tak naprawdę za każdym razem na początku smażyłam na oliwie a potem dusiłam z małą ilością wody. Warzywa mają zachować swój kształt
w daniu, więc nie trzeba ich długo na patelni trzymać... więc do dzieła:

Bakłażan: umyć, pokroić na plasterki grubości ok 1cm; posypać solą, odstawić na 30 min, następnie opłukać i osuszyć (wszystko to po to aby bakłażan miał w sobie jak najmniej wody przed przesmażaniem). Następnie przesmażyć na oliwie.Gotowe bakłażany odłożyć do dużego naczynia żaroodpornego 
Papryka: umyć, przekroić, wykroić gniazda, pokroić na plasterki długości około 3-4 cm. Przesmażyć na oliwie. Przełożyć do naczynia z bakłażanami.
Cukinia: umyć, pokroić na plasterki grubości ok 1cm. posypać solą. Przesmażyć na oliwie. Dodać do pozostałych warzyw.
Pomidory: Sparzyć, oddzielić skórkę, pokroić na plasterki. Pomidory najlepiej przygotować z cebulą i czosnkiem od razu- czyli: umyć, pokroić cebulę w dużą kostkę, posiekać czosnek- następnie wrzucić czosnek i cebulę na patelnię z rozgrzaną oliwą, gdy już się zeszklą dodać pomidory i przez chwilę dusić.
Na koniec dodać do naczynia.

Wszystkie przesmażone składniki dania należy wzbogacić dwoma łyżeczkami tymianku i dobrze wymieszać. Dusić w piekarniku w temp 200st C przez 15 min.

Danie doskonale nadaje się do mięs, makaronów, ryżów, jajka sadzonego- więc chyba do wszystkiego:-) Dobrze też smakuje na zimno, jak przystało na danie francuskie - szczególnie z bagietką. Gdzieś wyczytałam, że może długo stać w lodówce. Tylko po co?! polecam przetestowanie tego przepisu i życzę smacznego